sobota, 23 listopada 2013

And the sky was made of amethyst

Moim zdaniem najprostszym i najszybszym sposobem aby makijaż był efektowny jest postawienie akcentu na usta . W tym sezonie kreatorzy, np. Fendi,  pokazali bardzo odważne propozycje ust w odcieniu fioletu tak ciemnego, że niemal wpadał on w czerń. Kilka razy w tym sezonie już zdarzyło mi się "ubrać" w taki makijaż i zauważyłam, że nasze Polskie społeczeństwo nie jest jeszcze przyzwyczajone do takich widoków na ulicy. Nośmy więc ciemne usta, by zmienić ten stan rzeczy :)

 Na oko wrzucam tylko jasny cień w kremie. Użyłam cienia Benefitu. Nakładam go palcem, bo ma być szybko.


Rozjaśniam kąciki białym opalizującym cieniem.



Pomimo tego, że modelki na pokazach miały oczy niemal niepomalowane, nawet bez wytuszowanych rzęs. Ale, że ja nie jestem modelką, a normalnym człowiekiem i nie wyglądam rewelacyjnie bez podkreślonych oczu :) Dlatego odrobina ciemnego matowego cienia musi się znaleźć nad linią rzęs i na dolnej powiece.


Oczywiście rzęsy również muszą być wytuszowane.


Na koniec najciemniejsza konturówka jaką znalazłam (Make Up For Ever), którą pokryłam całe usta. Nie nakładam szminki, tylko zostawiam je w macie.




Co myślicie o tak ciemnych ustach? Hit czy kit?

czwartek, 21 listopada 2013

Jak w dym

Dymny makijaż raczej z mody nie wyjdzie i co roku gości w trendach, szczególnie jesienno-zimowych. Jest uważany za jeden z najtrudniejszych do wykonania, chociaż moim zdaniem nie ma w tym nic trudnego. Pokażę Wam sposób jak go zrobić w 10 min :) Ale najpierw nowości w mojej kosmetyczce, które przy okazji świetnie się sprawdziły w dzisiejszym makijażu.
Puder Pro Finish od Make Up For Ever nr 120. Może być używany jako jednowarstwowy makijaż i tak też go użyłam dzisiaj. Uwielbiam tego typu produkty :D


Cień Diora Fushion Mono odcień Aventure. Ma konsystencję, którą trudno opisać. Trochę piankową, trochę musową- trzeba tego doświadczyć samemu :) W każdym razie jest niesamowicie wydajny i prosty w użyciu.


Zaczynam rysując dosyć grubą kreskę czarną kredką. Nie musi być precyzyjna. Ja użyłam kredki Korresa.


Kreskę rozcieram czystym pędzelkiem.


Wcześniej wspomniany cień nakładam palcem- proste prawda?



Ponownie wracam do czarnej kredki i aplikuję ją na linie wodną.


Cień Diora nakładam również na dół, ale tym razem już pędzelkiem. Na dolnej powiece palce się nie sprawdzają.


Ostatnim etapem cieniowania jest roztarcie granic ciemnego cienia jasnym. Wybrałam lekko połyskujący biały cień i "obleciałam" oko dookoła, w szczególności rozjaśniając wewnętrzny kącik oczywiście.


Kończymy wytuszowaniem rzęs.




No i sami powiedzcie. Trudne?

wtorek, 19 listopada 2013

Come back :)

Witam, witam. Długo mnie nie było, ale znów mam podłączenie do cudownej sieci zwanej internetem i nadaję z nowego miejsca zamieszkania :)
Oczywiście wrzucam dzisiaj make up w duchu trendów jesień-zima i to nie byle jaki, bo burgundowe smoky. Makijaż o tyleż efektowny, co i niebezpieczny. Można sobie wyrządzić krzywdę w postaci przekrwionego oka zombie. Myślę natomiast, że taka kolorystyka fajnie podkreśla niebieską tęczówkę.


Oto zdjęcia jak zrobić ten makijaż krok po kroku :)











A tu zestaw, z którego korzystałam


P.S. Czerwonego cienia użyłam, aby kolor był właśnie bardziej wpadający w bordo niż w fiolet.


wtorek, 1 października 2013

Bumble&Bumble- czyli jak poskromić burzę.

Jak zapewne zauważyłyście na zdjęciach zazwyczaj mam włosy związane w koczek. Przyznam się bez bicia, że to niestety przejaw mojego lenistwa. A to dlatego, że muszę się naprawdę napracować, żeby moje włosy wyglądały dobrze rozpuszczone.  Po umyciu i wysuszeniu wyglądają tak:


Nie są ani proste, ani kręcone- zwyczajnie napuszone i doprowadzają mnie do szału. W dodatku są gęste, więc układanie ich to ciężka praca i gdybym robiła to częściej miałabym ramiona conajmniej jak Chodakowska.
Właśnie dlatego właśnie testując markę, które nie tak dawno temu pojawiła się w Polsce Bumble&Bumble wybrałam serię wygładzającą włosy, na którą składają się szampon, odżywka i krem wygładzający do modelowania na ciepło. Oto one:


Seria nie jest prostująca! Więc nie spodziewajmy się, że włosy po umyciu będą wyglądały jak po zabiegu keratynowym. Produkty mają jedynie za zadanie je uspokoić i pomóc w ich ułożeniu- tu wchodzi do gry puder jedwabny w nich zawarty.
I tak to wygląda po myciu i modelowaniu na szczotkę.



Plusy:
Bardzo przyjemnie doznania podczas mycia włosów :P :) A to moim zdaniem dzięki temu pudrowi jedwabnemu, o którym już wspomniałam. Bardzo fajna konsystencja szamponu, który ładnie się na włosach rozkłada i nawet podczas mycia czuje się gładkość.
Włosy są gładsze nawet po wysuszeniu bez modelowania.

Minusy
Bardzo gęsta odżywka, którą czasami nawet ciężko wycisnąć z opakowania. Trzeba mieszać ją z wodą aby w ogóle móc rozprowadzić ją na włosach.

Plus/minus
Trzeba uważać na ilość nakładanego kremu do modelowania. Za pierwszym razem nałożyłam go za dużo i moje włosy zwariowały. Modelowanie ich było koszmarem. Czyli nakładamy maks wielkość orzecha laskowego. Dzięki temu produkty są bardzo wydajne :)

czwartek, 26 września 2013

Wspomnienie wakacji

Co prawda z urlopu wróciłam już jakiś czas temu, ale tak się rozleniwiłam na rajskich tajlandzkich plażach, że nie byłam w stanie zmusić się do napisania czegokolwiek :)
Jaka jest Tajlandia? Myślę, że każdy musi sprawdzić sam. Na pewno Azja to zupełnie inny świat. Jedni się zakochają, inni może będą rozczarowani. ja wciąż nie mogę zdecydować. Z jednej strony zapierające dech krajobrazy, a z drugiej góry śmieci i okropne zapachy. Drażniło mnie (a czasami wręcz powodowało poczucie bezsilności), że niestety prawie nikt nie mówi po angielsku, nawet taksówkarze, czy innego rodzaju przewoźnicy. I nie mówię tu o jakimś komunikatywnym stopniu znajomości języka ale o jakiejkolwiek. Przynajmniej tak jest w Bangkoku. Na wyspach było lepiej. Po drugie to na każdym kroku chcą Cię oszukać- o najsłynniejszych przekrętach można poczytać w internecie. Trzeba się pilnować na każdym kroku (Bangkok again) i targować dosłownie o wszystko.
Plusy? Oczywiście cudowne plaże, krystaliczna woda, palmy kokosowe- czyli wszystko to czego człowiek mógłby oczekiwać na idealne plażowe lenistwo. Taniość :) W porównaniu z cenami w Polsce wszystko wydawało się tanie. Jedzenie, również tanie i pyszne.
Mogłabym napisać całe wypracowanie, ale relacji z takich wypraw w internecie jest pełno, a ja nie jestem jakimś doświadczonym globtroterem. Ale jakby ktoś miał pytania, co do organizacji podróży czy czegokolwiek to zapraszam :)
Aha, aby w jakikolwiek sposób nawiązać do tematyki bloga odkryłam ważną rzecz. Nie ma makijażu, który sprawdza się w tropikach!!! Nie ma i koniec kropka. 
A tu kilka fotek, aby być może zachęcić Was do zaopatrzenia się w skarbonkę i oszczędzania.











Na dzisiaj tyle. Postaram się niedługo wrzucić makijaż w duchu jesiennych trendów, ale czeka mnie przeprowadzka i nie wiem na jak długo pozostanę bez dostępu do internetu.

niedziela, 11 sierpnia 2013

Lady Butterfly

Miałam ochotę na zrobienie czegoś niecodziennego. Napisałam do ślicznej dziewczyny i zgodziła się być ofiarą moich artystycznych zapędów. Umówiłyśmy się pewnego upalnego ranka... właśnie zdałam sobie sprawę, że brzmi to jak początek jakiegoś lesbijskiego opowiadania erotycznego....hmm. W sumie, skoro 50 twarzy Grey'a odniosło taki sukces...Nieeeee...

Ok, do rzeczy :) Rzeczywiście ranek był upalny, ale chodzi tu o makijaż, którego zrobienie zajęło mi chwilę, bo cieniowanie jest precyzyjne i łączy wiele różnych kolorów. Inspiracją były dla mnie pawie pióra i motyle skrzydła. Chciałam stworzyć coś, co będzie się mieniło przy każdym ruchu twarzy, silnego i ulotnego zarazem. I cóż... oto co wyszło :)









Dziękuję Natalce za udostępnienie swojej twarzy i pięknych oczu :)

niedziela, 4 sierpnia 2013

Heat- fast and simple!

 Zważywszy na panującą fantastyczną pogodę chciałam dzisiaj poruszyć kwestię makijażu wakacyjnego :). Nie wiem jak Wy, ale ja taką pogodę uwielbiam i żałuję, że mam tak mało możliwości korzystania z jej dobrodziejstw. Natomiast kwestia makijażu na upały dla większości kobiet jest dosyć problemowa. Zdarza się, że całkowicie rezygnują one z malowania się lub pozostają przy zimowych nawykach mejkapowych, czego skutkiem jest męczenie się w zbyt ciężkim makijażu, który dosłownie topi się i spływa z twarzy. Co więc zrobić?

Jest kilka możliwości.
- przerzucenie się na kremy bb lub cc, które masowo opanowały rynek
- wypróbowanie podkładów (pudrów) mineralnych
- kompakty, czyli prasowane pudry o większym stopniu krycia

Tego rodzaju produkty z powodzeniem poradzą sobie ze skorygowaniem drobnych niedoskonałości skóry i wyrównaniem jej kolorytu, a czegóż więcej potrzebuje skóra muśnięta słońcem? :) Wykluczam tu silny trądzik i problemy skórne- niestety takie problemy potrzebują większej korekcji.
Mój makijaż na ciepłe dni musi być przede wszystkim bardzo szybki i bardzo lekki, ale widoczny.

Oczywiście na początek koryguję okolice oczu i aplikuję korektor. Jest to korektor HD Make Up For Ever nr 325



Nie nakładam podkładu! Moja skóra pracuje na najwyższych obrotach i wydziela sebum jak szalona. W związku z tym lubię mieć na niej jak najmniej. Aplikuję prasowany puder mineralny Hello Flawless Benefitu w odcieniu Honey. Uwielbiam go! Nakładam go specjalnym pędzlem kabuki z włosia syntetycznego, dzięki czemu wydobywam maksimum krycia. Skóra wygląda świeżo i makijaż jest praktycznie niewyczuwalny.


Na powiekę najlepiej sprawdza się u mnie cień w kremie z Benefitu w odcieniu No Pressure. Nakładam go palcem :) Mówiłam, że ma być szybko. Jest trwały, przez cały dzień nic się z nim nie dzieje, makijaż się nie "roluje" i ma bardzo przyjemną konsystencję, która ułatwia aplikację.


Linię rzęs podkreślam czarną wodoodporną kredką Sephory i lekko rozcieram jej granice, tak aby linia była miękka i rozmyta.


Tuszuję rzęsy. Mój ulubiony tusz to Sisley So intense. Koszmarnie drogi, ale genialny!


Podkreślam brwi. Tradycyjnie zestaw Smashboxa.


Na koniec muśnięcie bronzera Hoola Benefitu na policzkach i koniec! Maksymalnie 5 minut i to jest to :)